Konto użytkownika



Reklama
Majowe szukanie ryby w szybkim nurcie

          Maj to taki miesiąc w którym możemy spodziewać się jednocześnie wyników kilkunastu kilogramowych lub kompletnego bezrybia, a wszystko to ,że "białe" ryby są po, w trakcie lub szykują się na tarło. Na dużych rzekach to dopiero początek łowienia tyczką w nurcie. Przede wszystkim powinniśmy znaleźć odpowiednie miejsce

, które nie zawsze może pokrywać się z np. ubiegłoroczną miejscówką, gdyż przez zimę mogła zmienić się farta, a co za tym idzie  kształt dna, uciąg wody no i obecność ryby. O tej porze roku woda jest jeszcze nie tak ciepła i ryby też są bardziej ospałe i nieufne i trzymają się bliżej brzegu.

 


    Dlatego stosowne się wydaje używanie tyczki nie w pełnej długości, a najlepiej w długości 9,5 lub 11 metrów. Świetnie też sprawdza się przepływanka z przytrzymaniem. Jeżeli chodzi o dobranie zestawu to powinien on być optymalnie do wolnej przpływanki lub prawie na stopa, gdyż z reguły wolne prowadzenie przynęty może doprowadzić do lepszych efektów. Moje spostrzeżenia odnoszą się do 3 rzek na których łowiłem w początkach maja w ostatnich latach. Obowiązkowo gruntujemy stanowisko wychwycająć wszytskie wypłycenia i dołki w celu znalezienia miejsca do położenia zanęty. Jeżeli chodzi o mieszankę to w tym okresie jeszcze proponuję mieszankę z przewagą gliny rzecznej na rzecz samej zanęty. Raczej grubszej, słodkiej, nasączonej melasą i bez mocnego zapachu. Polecam np. zanętę Nysztala wchodziły mi w nią grubsze Płocie i Krąpie. Duże rzeki to z reguły silny nurt więc warto dociążyć jeszcze zanętę żwirem oraz dobrze skleić betonitem. Co do ilości zanęty to 50% tego co wrzucamy latem powinno wystarczyć. Ryba przeważnie jest przy dnie, miedzy kamieniami i stoi w nich dlatego ustawiamy taki grunt, aby śrucina sygnalizacyjna ocierała się o dno i przypon chodził po dnie lub kilka centymetrów nad dnem. Jako przynęty możemy użyć :pinki, ochotki, małych czerwonych robaczków, chruścików, borek lub Mulaków. Haczyki rozmiaru 16-20, gdyż na większe może okazać się, że kompletnie nie ma brań - sam tej wiosny w wyniku lenistwa doświadczyłem takiego przypadku. Przed zanęceniem warto przetestować łowsko "na sucho" na różych odległościach , bo może się okazać, że ryba jest na 8 metrze, a my nęcimy na 13 co dużego powodzenia nam nie wróży. Jeżeli chodzi o częstotliwość nęcenia to zazwyczaj 50% wrzucam od razu , a resztę donęcam w regularnych odrębach czasu lub co kilka ryb przy intensywniejszym żerowaniu.
    Każda rzeka i defakto każda miejscówka na niej ma swoje prawa i nieznaczy to , że jeżeli tu taka taktyka się sprawdziła to 20 metrów dalej się
również sprawdzi identycznie. Prosze moje przemyślenia i rady potraktować jako dobry materiał do porównaia własnych spostrzerzeń.